1% nie dla płatnych reklam
NIE DAWAJ 1% TYM, CO PŁACĄ ZA REKLAMY
pomagaj mądrze
pomagaj mądrze
Pamiętam, jak wiele lat temu Gazeta Wyborcza zachęcała na swoich łamach do wprowadzenia w Polsce możliwości przekazania 1% podatku na cele charytatywne. Jako przykład podawali Węgry, gdzie 1% otrzymują organizacje pozarządowe i kościelnym. Pomimo, że było to dawno temu, to zapamiętałem, że najbardziej autorzy artykułu zachwycali się reklamami tych organizacji w całym kraju wiszącymi przed rozliczeniem rocznym podatku.
I my doszliśmy do tego samego.
Organizacje Pożytku Publicznego reklamują się już wszędzie, szczególnie teraz – telewizja, billboardy, gazety, portale. Można to zrozumieć na poziomie pojedynczej fundacji, która walczy o pieniądze dla siebie. Ale gdy patrzy się całościowo to tak naprawdę jest to wyrywanie sobie wzajemnie pieniędzy z ograniczonego worka jakim jest łączna wartość przekazanych pieniędzy przez podatników. I o ile reklamy są umieszczane bezpłatnie to można to zrozumieć, ale jeżeli są to reklamy płatne to dla mnie jest to zabieranie pieniędzy potrzebującym i rozdawanie ich agencjom reklamowym itp.
Szczególnie drażni mnie fundacja, która w całej Polsce ma setki billboardów. Kiedyś zapytałem tej fundacji ile kosztują te reklamy. Otrzymałem informację, że oni mają preferencyjne warunki. Co potwierdziło tylko, że są to reklamy płatne.
I nie twierdzę, że te fundacje są złe, ale chyba zarządzający nimi trochę się zagalopowali.
Czasem fundacje istnieją po to, aby pieniądze przejadać. A koszty funkcjonowania są na tyle wysokie, że niewiele pozostaje na działalność statutową. 2 lata temu zrobiło się głośno, gdy okazało się, że jedna z fundacji teoretycznie dokarmiająca dzieci przeznacza większość pieniędzy na wysyłanie listów z prośbami o datki (artykuł).
Wybierz tych, co faktycznie działają, a nie tych, co głównie się reklamują.
dokładnie tak.
Również jestem tego zdania, co pan, że nie warto wspierać czegoś, co jest na tyle źle zarządzane, że większość datków idzie na administrację. Ja rozumiem, że takie rzeczy kosztują, a ludzie w fundacjach wbrew pozorom nie pracują pro publico bono i tym bardziej mnie to razi. W innych krajach, tych bogatszych chyba wygląda to troszkę inaczej, to znaczy ktoś bogaty prowadzi fundację i sam z tego tytułu nie pobiera wynagrodzenia, bo stać go na to, że by wolny czas przeznaczyć na działalność charytatywną. Nie wiem, czy nasz kraj jest ciągle zbyt biedny na coś takiego?
I jeszcze kwestia tego, że ludzie są chyba dość leniwi i sami nie szukają informacji o organizacjach, którym można przeznaczyć 1%, tylko raczej wpisują to, co gdzieś zobaczą, na jakiejś reklamie. To się na szczęście ostatnio zmienia, bo wiele osób publikuje prośby o 1% w mediach społecznościowych na grupach, co jest bezpłatne.