SFINKS – przeciek przed raportem?

„Co to za zwierzę, obdarzone głosem, które z rana chodzi na czworakach, w południe na dwóch nogach, a wieczorem na trzech?” – taką zagadkę zadawała Sfinks napotkanym ludziom w mitologii greckiej.
A co to za spółka, która ma ujemne kapitały, a jednak działa i zarabia? To Sfinks – operator restauracji Sphinx, Wook i Chłopskie Jadło. Zapewne wielu jadło shaormę w Sphinxie.

Spółka w połowie 2007 roku wyceniana była nawet na ok. 700 mln zł. I wtedy zaczął się objawiać kryzys, który tego kolosa na glinianych nogach rzucił na kolana. W efekcie na początku 2009 roku Zarząd złożył wniosek o upadłość, ale ostatecznie wniosek został wycofany i zaczął się długi proces restrukturyzacji.
W efekcie kapitał własny wykazuje szokującą wartość -48,5 mln zł, co dla wielu oznacza, że jest to trup.
A jednak  spółka zaczęła zarabiać.
Ciekawe rzeczy zaczęły się dziać w grudniu. Kurs z impetem wyskoczył w górę przy obrotach nie notowanych od dawna.
Tajemnica została rozwiana dziś. Sfinks ogłosił strategię na lata 2015-2020, która jest mocno zachęcająca (strategia)
Krótko mówiąc ktoś wcześniej ją poznał i zaczął pod to kupować akcje. Zapewne jest to wykorzystanie informacji poufnej, które jest w Polsce zakazane, ale czy ktoś z nadzoru kiwnie palcem w tej sprawie. Wątpię.
Przedstawione dane w strategii naprawdę mogą imponować. 
Jeżeli te wyniki uda się zrealizować, to obecna wycena (50 mln zł) może się zwiększyć kilkukrotnie.
Warto spojrzeć na 2014 r. – mamy już grudzień, więc zapewne bazuje w znacznej części na rzeczywistych danych.
Po 3 kwartałach było 2,2 mln zł. W prognozie jest aż 13,8 mln zł, czyli 11,6 mln zł w 4 kwartale. Można być pewnym, że wynika on ze zdarzeń jednorazowych i wygląda na to, że również w 2015 założono jakieś dodatkowe zyski.
Cyfry wyglądają korzystnie. Wystarczy je tylko zrealizować 🙂
Po kursie widać, że ktoś w nie uwierzył.
Czyżby po latach Sfinks się odrodził?